poniedziałek, 23 października 2017

Ulubiony.

Mój ulubiony obraz?

To takie banalnie niebanalne..

Odbite na moich źrenicach..

Wytatuowane na mojej skórze..

Zawarte w jednym słowie..

ONA.

W każdej możliwej postaci.

niedziela, 22 października 2017

Just.

Tylko ja i on..

Zamknięci w czterech
ścianach zapyziałego,
taniego hotelu...

Przy spuszczonych
roletach z rąk
do rąk podawaliśmy
sobie jeszcze tańszy
alkohol...

Potem między siódmym,
a ósmym szotem,
wypełnialiśmy
swoje gardła dymem
z ukręconego jointa..

Wśród dymu,
ujarani sobą,
odcięci od
całego świata
oddawaliśmy się
sobie nawzajem..

Przysięgając miłość,
aż po grób..

Tylko ja i on.

poniedziałek, 9 października 2017

Dziekuje.

Pocałowałeś mnie..

Zachłannie wbiłeś
swoje usta w moje..

A ja spadłam
w przepaść..

Przyciągnąłeś
moje kruche ciało
do siebie,
odbierając
mi nie tylko oddech,
ale i grunt z pod nóg..

Na jeden, krótki
moment
zebrałeś wszystkie
moje połamane części
w jedną całość...

Dziękuje..

środa, 27 września 2017

Kobieta.

Stukot jej obcasów roznosił się po całym domu.
Wytężyłem słuch,
zbliżała się do mojego biura.
Przestałem pisać,
wpatrzony w drzwi wyczekiwałem.
Cały czas wydawało mi się,
że klamka się porusza,
ale nikt nie wchodził.
Każdy mój mięsień
był napięty - a klamka
wciąż się nie poruszała,
mimo, że w głowie dudnił
mi stukot jej wysokich
butów.
Przetarłem twarz, wstałem
od biurka,
wyszedłem.

Po raz kolejny jej nie było,
po raz kolejny moja wyobraźnia
płatała mi figle.
Bo jedyne co pamiętam -
to jak zakradała się w szpilkach
do mojego gabinetu,
jak nęciła biodrami.
Jak zrzucałem wszystko, by
ją posiąść.
Od roku nie przychodzi..
Od roku miewam omamy..
Od roku pragnę, by do mnie
wróciła..
Kobieta moich marzeń.

czwartek, 21 września 2017

Twoj obraz.

Odwróciłaś się
w tym samym momencie,
w którym Cię zauważyłem..

Miałaś na sobie
te obcisłe, czarne
jeansy, które tak
uwielbiałem..

Założyłaś też wysokie
buty, a Twoje
nogi były jeszcze
dłuższe, niż
je zapamiętałem..

Narzuciłaś na siebie
biały sweterek,
ten w którym podziwiałem
Twoje obojczyki,
mówiąc, że mógłbym całować
je godzinami..

Miałaś też rozpuszczone
włosy,
które kochałem splatać
w kucyk nad głową
i pieścić Twoją szyję..

Odwróciłaś się, ale
nie dla mnie..
Podszedł on i złapał Cię
za rękę, tak jak ja kiedyś..

Wpatrywałem się
jeszcze długo
w puste miejsce, które
jeszcze przed chwilą
wypełniała Twoja osoba..

Ty..
Twój obraz wytatuowany
na moich źrenicach...


piątek, 15 września 2017

Przypadek.

Nie wierzę w przypadki,
ani zbiegi okoliczności..
Wszystko dzieje się
z jakiegoś powodu..

Dokładnie tak
pomyślałem,
gdy tylko ujrzałem
ją w tramwaju..
Jak zwykle siedziała
od okna,
zamyślona,
ze słuchawkami w uszach..

Zastanawiałem się
jaki ma dzisiaj nastój,
czego słucha..

Wyobrażałem sobie
jak podchodzę do niej,
siadam na przeciwko,
a gdy podnosi wzrok..
gdy te czekoladowe
kule mnie rozpoznają,
nachylam się
i wyjmuje jedną
słuchawkę z jej ucha
i przekładam do swojego..

Wyobrażam sobie
jak kąciki jej ust lekko
się unoszą,
jak rumieniec wypływa
na jej policzki,
ponieważ przez jedną,
krótką chwilę
jesteśmy połączeni
w sposób nienamacalnie
intymny...

Wysiadłem..
Nic się nie zdarzyło...
Ona pojechała dalej...

Nie wierzę w przypadkowość...
Wiem, że znów ją spotkam...

czwartek, 14 września 2017

Wyznanie.

Siedzę na skraju łóżka,
przecieram zmęczoną
twarz..
Nie wiem, która godzina,
ani dzień,
lecz sądząc po zaroście
spędziłem na tym
skraju więcej niż
dwa dni..

Wszystko przez nią..

Jedna karta..
Jedno wyznanie
znalezione w skrzynce..

Nie mogę jeść,
nie mogę spać,
jedyne co mogę
to patrzeć na ten skrawek
papieru..
Chociaż i tego już
nie muszę,
ponieważ znam
ten tekst na pamięć..

Myślałem, że jest
jedną z wielu..
Okazało się, że jest
tą jedyną..

Jedyną przy której
czułem
się sobą..

Ale teraz już jej
nie mam
i wiem..
Wiem, że teraz
ktoś inny dotyka
jej ciała,
ktoś inny wgryza się
w jej szyje,
słyszy jej jęk..

Przecieram ponownie
zmęczoną twarz..
Tak cholernie za nią
tęsknie..