czwartek, 18 lipca 2013

Taniec kochankow.

Czułam go każdym skrawkiem
mojego ciała.
Jego silne dłonie były wszędzie,
zwiedzał, badał, smakował.
Moje wargi nabrzmiałe od
namiętnych pocałunków
domagały się więcej.
Pragnęłam go mocniej i
mocniej,
a gdy jego zęby zatopiły
się w mojej szyi, czułam
jak każda moja komórka
błaga, by mnie posiadł.

Zadrżała w moich ramionach,
a cichy jęk, który wydobył
się z jej gardła,
wprawił mnie w niewiarygodny trans.
Była taka delikatna,
jej ciało smukłe i giętkie
rozpływało się pod moimi palcami.
Jej duże, brązowe oczy
puszczały niewidzialne iskry,
kusiły i zwodziły.
Czułem dojmujący ból
w dolnych częściach ciała,
gdy jej jedwabisty dotyk
muskał moją skórę,
gdy jej wargi i język wodziły
po moim torsie..

Legli na łóżku,
rozkoszując się sobą wzajemnie.
Wznosili się ponad wszystko,
wypełniali i tańczyli
do upadłego w takt
słyszalnej tylko dla nich muzyki.


wtorek, 16 lipca 2013

Kartka.

Pragnął do niej napisać.
Tyle razy wyciągał tę cholerną kartkę i długopis.
Tyle razy siadał przy biurku z zamiarem
nakreślenia tych wszystkich słów,
które wiły się w jego głowie.
Chciał by znała każdą historię,
opowieść i żart.
By wiedziała, jak bardzo
tęsknota rozrywa mu serce.
Jak dojmujący jest ten ból,
który dzień w dzień panoszy się
w nim, uderzając z mocą tsunami.
Pragnął jej.
Chciał ponownie zaciągać się nią
jak najdroższym i najrzadszym narkotykiem.
Ale za każdym razem,
gdy zbierał się do pisania
wszystko uciekało.
Ona uciekała,
stawała się małym punkcikiem,
który z każdą chwilą jest coraz dalej i dalej.
Za każdym razem
zdawał sobie sprawę, że już nie ma do niej prawa.
Za każdym razem kartka pozostawała pusta-
tak jak on w chwili, gdy ona odeszła..

poniedziałek, 15 lipca 2013

czwartek, 11 lipca 2013

Wlasnie tak.

- Ej. Ja go kocham.

-Co?! Przecież on ma dziewczynę..
-Wiem. I wcale mi to nie pomaga, ale czy wiesz jak to jest kogoś kochać?
-Daj spokój to tylko zauroczenie, przejdzie Ci.
-Tak myślisz? To Ci coś powiem.
 Gdy się budzę zawsze jest pierwszą moją myślą.
 Gdy podchodzę do okna szarość nieba zmienia się w błękit na myśl o jego imieniu.
 Gdy robię sobie głupią kanapkę z masłem orzechowym, mam w głowie obraz, że to właśnie on pewnego dnia będzie robił mi śniadania.
 Na jego widok moje serce bije jak szalone, mięśnie drżą, a w myślach mam totalny mętlik
 To nie jest zauroczenie, każdy mój nerw gra serenadę na jego cześć.
 Gdy widzę go z nią, boli. Tak jakby milion sztyletów przebijało moje wnętrzności.
 Chociaż nie, tego bólu nie da się opisać.
 A mimo to darzę go tym cholernym uczuciem i już sama nie umiem sobie poradzić.
 Bo gdy wracam do domu nadal mam wytatuowany jego obraz na swych źrenicach.
 Przypominam sobie jak powiedział mi cześć i jaram się samym tym wspomnieniem.
 Zasypiam z myślą o nim.
 I tak wygląda każdy mój dzień.
 Właśnie tak wygląda miłość..

czwartek, 4 lipca 2013

A gdzie...?

Przywarła do niego swoim smukłym ciałem,
otulając go lekką mgiełką swoich perfum.
Wdychał ten zapach, upajając się lekkim, różanych bukietem.
Była taka delikatna i krucha.
Odsunął ją od siebie i odgarnął niesforne kosmyki okalające jej twarz.
Jej oczy błyszczały niewiarygodnym blaskiem,
był pewien, że każdy kto w nie spojrzy ujrzy ich magiczną moc.
Zatracił się w tym ciemnym morzu,
oświetlonym blaskiem księżyca,
wiedząc, że ta kobieta była boginią,
nimfą wyłaniającą się z tajemniczych,
wonnych oparów.
Bez zastanowienia
zaczął całować jej pełne, karminowe usta,
gwałtownie,namiętnie, tak jakby zaraz miał ją ktoś od niego zabrać.
Ale przecież już raz ją stracił, nie mógł pozwolić, by znowu odeszła,
by ktoś inny mógł ją mieć.
Oddała pocałunek z równą namiętnością i pragnieniem.
Mocniej wtuliła się w jego klatkę piersiową,
trwała tak, uczepiona jego torsu jak deski ratunkowej,
by po chwili, raz jeszcze pozwolić mu na wgląd do swojej duszy i odejść.
Nie wiedząc co się dzieje, złapał ją za rękę,
odwróciła się, gdy powiedział
- Kocham Cię.
Widział jak jej czekoladowe kule zeszkliły się,
jak za wszelką cenę stara się powstrzymać emocje,
usłyszał tylko ciche, beznamiętne
- A gdzie byłeś, kiedy ja Cie kochałam?
Czuł jak raz za razem jego serce przeszywają zimne, lodowate ostrza.
A ona odwróciła się i odeszła,
zbyt długo na niego czekała.
Był pewien, że tej nocy umarła jego dusza i serce.