I choć nie mam go na co dzień,
codziennie mam go w głowie..
sobota, 19 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
Sniadanie.
Przeciągnęła się leniwie
po białej pościeli,
naga i wypoczęta.
Przez uchylone drzwi balkonowe
wpadały ciepłe promienie
słońca.
Uśmiechnęła się do siebie -
idealnie pomyślała.
W powietrzu unosił się
aromat świeżo zaparzonej kawy,
oraz pieczywa.
Powoli docierały do niej
wspomnienia zeszłej nocy,
gdy w drzwiach stanął jej
ukochany.
Seksownie potargany z gołym
torsem i lekko spuszczonymi spodniami.
W jednej dłoni trzymał kubek, w drugiej
zaś talerz pieczonych bułeczek.
Uśmiechnął się do niej, a ona poczuła
ucisk w dolnej partii brzucha.
W jednej chwili znalazł się na łóżku
obok niej i pocałował czule w usta
mówiąc dzień dobry.
Jego oczy błyszczały
dziecięcym, figlarnym blaskiem,
gdy skubnął kawałek jej śniadania.
Patrząc na niego zdała sobie sprawę
z tego jak bardzo go kocha i upewniła
się, że chce spędzić z nim resztę swojego życia.
po białej pościeli,
naga i wypoczęta.
Przez uchylone drzwi balkonowe
wpadały ciepłe promienie
słońca.
Uśmiechnęła się do siebie -
idealnie pomyślała.
W powietrzu unosił się
aromat świeżo zaparzonej kawy,
oraz pieczywa.
Powoli docierały do niej
wspomnienia zeszłej nocy,
gdy w drzwiach stanął jej
ukochany.
Seksownie potargany z gołym
torsem i lekko spuszczonymi spodniami.
W jednej dłoni trzymał kubek, w drugiej
zaś talerz pieczonych bułeczek.
Uśmiechnął się do niej, a ona poczuła
ucisk w dolnej partii brzucha.
W jednej chwili znalazł się na łóżku
obok niej i pocałował czule w usta
mówiąc dzień dobry.
Jego oczy błyszczały
dziecięcym, figlarnym blaskiem,
gdy skubnął kawałek jej śniadania.
Patrząc na niego zdała sobie sprawę
z tego jak bardzo go kocha i upewniła
się, że chce spędzić z nim resztę swojego życia.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Tak juz zostanie.
-Co ?
-To prawda - potwierdza radośnie. Raz wystarczył, żeby mnie zainfekować. Od tamtej pory tkwiłaś we mnie jak uśpiony wirus. Albo przewlekła choroba, która od czasu do czasu daje znać o sobie kolejnym atakiem.
To żałosne, ale wiedziałem to od chwili, gdy zobaczyłem cię po raz pierwszy. To niezupełnie była miłość od pierwszego wejrzenia, tylko pewność. Cześć, to ty. I tak już zostanie.'
niedziela, 13 kwietnia 2014
Moj swiat.
Siedziała po turecku,
na moim łóżku i delikatnie odgarniała
niesforny kosmyk ze swojej
małej, owalnej twarzyczki.
Skupiona na czytaniu, przy
lekkiej poświacie lampki
wydała mi się jeszcze piękniejsza,
niż za dnia.
Nieumalowana z artystycznym nieładem
na głowie, w mojej pogniecionej
za dużej koszulce nie zdawała sobie
sprawy jak bardzo ją kocham.
Może nie zawsze jej to okazuje,
ale patrząc na nią wiem, że
jest tą jedyną.
Wiem, że moje życie bez niej
nie byłoby takie barwne.
Właśnie na mnie spojrzała,
tymi bursztynowymi oczami
i uśmiechnęła się tak jak tylko
ona potrafi.
Podeszła do mnie i zagnieździła się
na moich kolanach niczym mała,
słodka koala, a ja trzymałem
w swoich ramionach cały
mój świat.
na moim łóżku i delikatnie odgarniała
niesforny kosmyk ze swojej
małej, owalnej twarzyczki.
Skupiona na czytaniu, przy
lekkiej poświacie lampki
wydała mi się jeszcze piękniejsza,
niż za dnia.
Nieumalowana z artystycznym nieładem
na głowie, w mojej pogniecionej
za dużej koszulce nie zdawała sobie
sprawy jak bardzo ją kocham.
Może nie zawsze jej to okazuje,
ale patrząc na nią wiem, że
jest tą jedyną.
Wiem, że moje życie bez niej
nie byłoby takie barwne.
Właśnie na mnie spojrzała,
tymi bursztynowymi oczami
i uśmiechnęła się tak jak tylko
ona potrafi.
Podeszła do mnie i zagnieździła się
na moich kolanach niczym mała,
słodka koala, a ja trzymałem
w swoich ramionach cały
mój świat.
piątek, 11 kwietnia 2014
Sukienka.
Ta czarna sukienka opinała jej
ponętne ciało, jakby była
uszyta specjalnie dla niej,
a ja jedynie myślałem
o tym jak ją z niej zdejmę.
Jak wyląduje gdzieś
na ziemi w hotelowym pokoju,
gdy ja będę dotykał jej
jedwabistej skóry.
Gdy będę każdym możliwym
zmysłem chłonął, zaciągał się,
wręcz narkotyzował jej zapachem,
widokiem i smakiem.
Była idealna, a ja w swojej
prostocie nie byłem w stanie pojąć
jej perfekcji.
Rozumiecie w głowie miałem
tylko tę sukienkę i to jak
nagle jej nie ma i jest tylko
jej nagie, pulsujące rozkoszą
i lubieżnością ciało.
Nasze oddechy zlane w jedno,
jej karminowe, zmysłowe usta
zostawiające czerwone ślady od
szminki na moim torsie.
Te małe,zgrabne palce kreślące
zarys pieszczoty na mojej pooranej
zmarszczkami twarzy.
Ona..
Przeszła obok mnie wyginając
zmysłowo biodra,
a w głowie mi tylko
ta sukienka...
ponętne ciało, jakby była
uszyta specjalnie dla niej,
a ja jedynie myślałem
o tym jak ją z niej zdejmę.
Jak wyląduje gdzieś
na ziemi w hotelowym pokoju,
gdy ja będę dotykał jej
jedwabistej skóry.
Gdy będę każdym możliwym
zmysłem chłonął, zaciągał się,
wręcz narkotyzował jej zapachem,
widokiem i smakiem.
Była idealna, a ja w swojej
prostocie nie byłem w stanie pojąć
jej perfekcji.
Rozumiecie w głowie miałem
tylko tę sukienkę i to jak
nagle jej nie ma i jest tylko
jej nagie, pulsujące rozkoszą
i lubieżnością ciało.
Nasze oddechy zlane w jedno,
jej karminowe, zmysłowe usta
zostawiające czerwone ślady od
szminki na moim torsie.
Te małe,zgrabne palce kreślące
zarys pieszczoty na mojej pooranej
zmarszczkami twarzy.
Ona..
Przeszła obok mnie wyginając
zmysłowo biodra,
a w głowie mi tylko
ta sukienka...
czwartek, 10 kwietnia 2014
ON.
Otarła dłonią zmęczoną twarz, jak to było?Nie do końca pamiętała ubiegłą noc.
Jego ciało, przelotny, czuły dotyk.
Powoli kusił i nęcił szorstkością swoich rąk.
Badał jej ciało, zwiedzał jak przewodnik nieznany,
dziki teren.
Mętlik w jej głowie ucichł, była tylko jednym,
miękkim podmuchem piórek.
Pamiętała ciepło jego warg na swoim płaskim
brzuchu, mrowienie w dolnej części,
krzyk duszy o więcej.
Zarumienienie na swojej twarzy, wstyd ukryty
gdzieś na dnie, rozkosz w oczach - jego oczach.
Rzeczywistość, deszcz za oknem tak bardzo
przypominający jej o nim.
Bo on był jak ten wiosenny deszcz, który zmywa
wszelkie troski z obolałego, zmęczonego ciała.
Sięga najgłębiej, w każdą szparę, zakątek.
Oczyszcza.
On był jej katharsis.
Ubiegła noc, czułość, namiętność,
rozszerzone źrenice.
Dryfowanie w przestworzach,
spacer po obłokach..
Wzięła głęboki oddech,
by odzyskać straconą kontrolę.
ON- jej zagłada i zbawienie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


