Jak burza przychodzi
i odchodzi.
Niszczy wszystko
po drodze -
zakończenia nerwowe,
krwinki, organy, aż
dociera do sedna.
Zaciska swoje szpony
na skatowanym już
mięśniu - drwi sobie,
patrząc na cierpienie,
pokazuje środkowy palec
mózgowi, który nie potrafi
pomóc.
Ostatecznie wyrywa serce
z piersi, rzuca na ziemię.
Sprawia, że klęczysz,
że błagasz, by ból przestał
przeszywać Cię raz za razem.
Ona, tylko ta prawdziwa
potrafi tak zniszczyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz