niedziela, 19 stycznia 2014

Walka.

Leże bezwiednie na podłodze,
drżę, słyszę kołatanie serca,
splątane, nieskładne myśli,
pluję krwią.

Ociekam samotnością,
pełza po mnie niczym stado jadowitych
węży, czekając na jakikolwiek,
najdrobniejszy ruch.
Podłogę spowija zimna, nieludzka
mgła.

Po raz kolejny dostaję w twarz -
szybki, zwinny cios.
To tęsknota znów zaatakowała,
słyszę jak w oddali
desperacja rechocze,
paląc kolejne cygaro.
Kłąb dymu unosi się w powietrzu,
dając podwaliny nostalgii.

Zamykam oczy, zmęczenie
próbuje ukoić moje otwarte rany,
niestety życie podsuwa mi jego obrazy.

piątek, 10 stycznia 2014

Tylko jej.

'Kobieta nie pragnie pięknego, nagiego męskiego ciała. Chce męskiej duszy. Potrzebuje podziwiać tego, kto zdejmuje z niej koronkową bieliznę i dotyka jej ciała. Ale przede wszystkim chce zachwytu w oczach mężczyzny. Lubi się w nich przeglądać. Bo tym, co żywi kobiecą namiętność, jest jego pożądanie. Świadomość, a najlepiej pewność, że on chce jej, i tylko jej.'

czwartek, 9 stycznia 2014

Jestes.

'Jesteś jedyną osobą, która daje mi szczęście i po chwili je zabiera. Tworzysz mi życie, przez chwilę, przez moment a potem je niszczysz.'

środa, 8 stycznia 2014

Westchnal.

'Przysunąwszy się odrobinę bliżej, zaczęłam wodzić opuszkami palców po konturach Jego przedramienia. Trzęsła mi się ręka, byłam pewna, że to zauważy. -Mam przestać? -upewniłam się, bo zamknął powieki. -Nie... - odparł, nie otwierając oczu. -nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, co czuję, gdy tak robisz.- westchnął.'

wtorek, 7 stycznia 2014

23.23

Otwieram okno,by
poczuć świeże powietrze,
próbuje oddychać - nie mogę,
duszę się i krztuszę.
Upadam na kolana,
łapię się za gardło,
staram się złapać odrobinę
tlenu, by wypełnić spragnione,
zwężone płuca.
Nic nie pomaga, nic nie czuje,
pozbawiona najcenniejszej rzeczy
umieram w mękach.

23.23 - przychodzisz,
otulasz ramieniem moje
zimne, nieruchome ciało.
Powraca puls, serce powoli
zaczyna bić, krew tłoczy się w żyłach,
nabieram koloru.
Łapię haust powietrza, otwieram
oczy.
Błogi stan otula wszystkie moje komórki.

Ty - dawca mojego życia,
respirator przywracający prawidłową akcję serca.

środa, 1 stycznia 2014

Moglbym, wiesz..?

'Mógłbym napisać wiersz, wiesz?
Że nigdzie nie dojdziemy i że łaknące ciepła policzki możemy przyłożyć już tylko do spuchniętej od dżdżu ziemi. Że kotka straciła oko i zawodzi nocami pełnym żalu jękiem istoty, która nie wie, dlaczego zabrano jej pół świata. Że pół świata to dystans między moimi wargami a twoim karkiem i że to bez znaczenia, bo ciężar tej przestrzeni jest tylko mój. 


Wiesz, mógłbym napisać wiersz, ale nijak zamknąć w wersy niemoc, bo coraz mniej potrafię wysławiać brak i odarcie, a coraz bardziej czuję obcość. Nie myślałem, że można być samemu jeszcze bardziej niż kiedyś, teraz już się nawet nie otulę strofami, nie wyślę pieczołowicie szykowanych komunikatów w próżnię.

Chowam wyrazy oddania i wyrazy oddane na przemiał, zresztą napisałem już o tobie tyle, że z kresek na piszczelach Inkowie odczytaliby finanse Imperium. Napisałem już o tobie tyle, że powinnaś zaistnieć, wiesz? Wiersz w tym wypadku byłby nietaktem, bo kto to widział, żeby się kochać w niebycie.'